Docierają do mnie echa sporów, debat o obecności/nieobecności Krzyża w Sejmie.
 
Socjalliberalne media zachłystują się poziomem prymitywizmu debaty, poziomem agresji, media szczęśliwe, politycy rządzący zachwyceni, dyskusja odrywa oczy mas od problemów w kraju, opozycja zadowolona, odnajduje szansę na mobilizowanie oburzonych szeregów świętych przeciwko “szatanom wcielonym o świńskich gębach“. 
 
Spektakl trwa. Świetnie jest, nie ma co!
 
A powodzianie, którzy nie zdążyli pozbierać się po ulewach i powodziach, cierpią zimno. Gdzieś tam, nie wiadomo właściwie, gdzie, w ciszy, zabarykadowani obojętnością.
 
Pomyślałem o nich dzisiaj, przed chwilą właściwie, gdy po powrocie z kościoła, z mroźnego dworu, wszedłem do ciepłego, nagrzanego mieszkania.
 
Niepojęte, są w Polsce ludzie, którzy na ten luksus XXI wieku (zgodnie z "chwalebną" doktryną ciepłej wody w kranie), w cywilizowanym kraju, nie mogą sobie pozwolić. Kolejna zima i kolejne zmaganie z trudnym, polskim klimatem.
 
A politycy uprawiają ze sobą orgie ideologiczne przy euforii zdeprawowanych mediów.
 
Można oczywiście w miejsce powodzian, wstawiać inne zjawiska, które są również obojętne rządzącym jak:
 
- niedożywione dzieci;
- uwięzieni w swoich domach niepełnosprawni;
- odsyłani do domów chorzy, bo brak finansów na ich leczenie;
- zadłużeni emeryci i renciści;
- zagrożone bankructwem młode małżeństwa bez perspektyw na luksus posiadania dzieci;
- osamotnione dzieci z domów dziecka, zabetonowane w domach dziecka przez chory system biurokracji urzędniczej;
- ubodzy studenci, którzy pomimo wysiłku i zaangażowania w naukę zostali pozbawieni bezwzględnie stypendiów;
- bezdomni.
 
Wymieniajmy dalej…