Ponieważ wczoraj doszło do niebywałego rekordu, jaki odnotowałem na Salonie24.pl, nie mogę przejść wobec tego faktu obojętnym i muszę to koniecznie skomentować.

Chcę tym samym podziękować komentatorom dyskusji.
 
Chcę też wyłonić, jako arbiter, zwycięzcę i wyróżnionych tej debaty.
 
Po napisaniu notki o ks. Bonieckim i publicznej kompromitacji pani Jandy (Kościół potknął się o ks. Bonieckiego), wymieniłem uprzejmości z panią 1Maud i sobie poszedłem.
 
Po powrocie z kina późnym wieczorem (byłem na filmie jakże adekwatnym tematycznie do dyskusji - “Habemus Papam”), odpalam kompa (człowiek nie może żyć bez Internetu) i co widzę! Na moim blogu dyskusja trwa w najlepsze!
 
Rozpoczęta o 9.30 trwa dalej. Skończyła się o 0.30! Czyli trwała 15 godzin! O rany! Aż się złapałem za głowę. Co robić? Coś trzeba powiedzieć, napisać, jakoś skomentować…
 
Na wstępie chciałbym zatem podziękować wszystkim uczestnikom zażartej debaty!
 
Odnotowałem 145 komentarzy! Rekord. Odsłon notek miałem już więcej, ale takiej liczby komentarzy, bez mojego, jak zwykle, uczestnictwa (tu wyjaśnienie: dlaczego), NIGDY!
 
Serdecznie dziękuję następującym Blogerom:
 
1) 1Maud
2) Teesa - pierwsza aktywistka i wojowniczka: uaktywniona o godz. 11:22 pozostała do końca, czyli do godz. 00:31.
3) Odwijacz - pierwszy aktywista i wojownik: uaktywniony o godz. 12:45 pozostał do końca wydarzenia, czyli do godz. 00:26.
4) Unukalhai - nie trzeba przedstawiać
5) Vic-Thor
6) Heathcliff
7) Klusek
8) Mesko
9) Andrzej-Łódź
10) Maniam
11) Gruby
12) Ster
13) Citisus
14) Michał Stanisław de Zieleśkiewicz
15) Ojciec&Dyrektor
16) Stany.blog.pl
17) Grow
18) Zamyślony
19) Leszek Cisowy
20) Casey
 
Teraz opis sytuacji:
 
Na deskach do końca trzymali się dwaj zaciekle walczący wojownicy. Wymiana ciosów trwała do 15 rundy (jak 15 godzin). Pełne zawodowstwo. W tej relacji korzystam z porównania do boksu, chociaż nie lubię tego mordobicia.
Głównymi zawodnikami byli Teesa i Odwijacz. Do walki dołączyli na dłużej ViC-Thor, Unukalhai i Heathcliff.
 
W czasie walki używano następującego oręża:
 
Do broni ciężkiej zaliczam Pismo Święte (różne przekłady), Prawo Kanoniczne, Katechizm Kościoła Katolickiego, reguły zakonne oraz traktaty: m.in. św. Augustyna.
 
Ponadto wykorzystywano:
 
Intelekt, wiedzę, uprzedzenia, złośliwości, przechwałki i zdrowie fizyczne, bo przesiadywanie tylu godzin przed komputerem jest wyczynem fizycznym, także!
 
Teraz wyłaniam zwycięzcę i wyróżnionych:
 
Nagrodę-wyróżnienie otrzymuje Unukalhai za znokautowanie w piątej rundzie zawodnika Vic-Thora. Unukalhai wyprowadził jeden cios, który powalił Vic-Thora na deski. Ten już nie wstał, chociaż próbował, ale to były tylko podrygi. Dalsze precyzyjne ciosy Unukalhai-a były tylko formalnością i dobijaniem.
 
Oto powtórka tego uderzenia. ViC-Thor wyprowadza cios i odsłania się całkowicie, popełnia dziecinny błąd:
 
ViC-Thor:

 To jeszcze podaj dokładną datę powstania, wymień wyznawców i napisz coś się z nim stało, że dziś jakoś go nie widać..." (chodzi tu oczywiście o Kościół - przyp. red.)

 Pada szybka odpowiedź Unukalhai-a i ViC-Thor pada w piątej rundzie:
 

1/ Od Zesłania Ducha Świętego (Pięćdziesiątnica, czyli 50 dni od Święta Paschy, a 48 od Zmartwychwstania). Czyli rok 30 naszej ery, wg naszego kalendarza byłby to czerwiec.

2/ wyznawców chcesz po nazwisku, z adresami i nr PESEL, czy wystarczy ci zajrzeć do dziejów Apostolskich?

3/ Ten, kto dzisiaj nie widzi Kościoła Chrystusowego, powinien czym prędzej udać sie do okulisty.
Bo stało się tak, że od kilku tysięcy wyznawców w Judei i Galilei 2000 lat temu, Kościół ten ma dzisiaj ca 2,0 mld wyznawców na wszystkich kontynentach i praktycznie we wszystkich krajach świata.
Jak masz jeszcze jakieś pytania "na inteligencje" rodem z młodszych klas gimnazjalnych, to wal śmiało.
Ma dzisiaj nastrój do udzielania korepetycji. Nawet tych niechcianych. 

ViC-Thor nie wstaje…, a pani Teesa zostaje całkiem sama w narożniku.

Właśnie, chociaż pani Teesa tę debatę przegrała, merytorycznie, ale symboliczny laur należy jej się za honorową walkę do końca (kulturalną) i przeciwko kilku przeciwnikom naraz.

Godna postawa, ale zanadto fanatyczna i irracjonalnie subiektywistyczna. Tu poważnym ograniczeniem w jej argumentach był brak znajomości starożytnego hebrajskiego, greckiego, łaciny i negowanie 2000 Tradycji.

Przeciwko tej Wielkości używała “swoich poglądów”. Niewystarczające, by obalić Kościół rzymsko-katolicki… ale zgadzam się z Teesą co do następującej kwestii:

“Życzę ci szczerze, żeby każdy katolik miał przynajmniej część mojego zainteresowania tekstami biblijnymi. Rozmawiałam na podobne tematy nie z takimi tuzami jak ty i nigdy nikt nie kwestionował mojej wiedzy, a nawet wzbudzała ona uznanie”.

A zwycięzcą jest!

Heathcliff! Za argumenty i kulturę słowa.

Mam oczywiście kilka uwag krytycznych do niektórych uczestników debaty.

Po pierwsze, momentami dyskusja wychodziła poza ramy cywilizowanej rozmowy i gubiła jasno określony, moim głównym wpisem, wątek.

Rozumiem, emocje...

To wyjaśnia, ale nie usprawiedliwia wzajemnego obrażania. Prztyczki i złośliwostki są jak najbardziej wskazane, ale wyrzucanie komuś stosowanie “trollingu”, wyzywanie od “blondynek”, wymawianie - niesłusznie, “ignorancji”, nie, nie godzi się, Panowie Unukalhai i Odwijacz.

I na koniec prośba do uczestników:

Mam do Pani Teesy wielką prośbę, jako do chrześcijanki, do pozostałych dyskutujących chrześcijan także.

Zamiast szukać różnic denominacyjnych, proszę się zaangażować, z taką samą zażartością w pomoc dla prześladowanych chrześcijan w świecie. To naprawdę dobry bastion do budowania sensownego dialogu ekumenicznego. Wspólne przedsięwzięcia katolików, prawosławnych i protestantów w tym jednym celu mogą być wielce przydatne i owocne, dla najbardziej potrzebujących.

Poza tym… zapraszam częściej!

Mój blog jest otwarty dla wszystkich: nie banuję nikogo, nie ograniczam wolności słowa. Tej zasady się trzymam.

Bo uwielbiam nasz Saloon… :-)